Rowerem po dachu Bieszczad. Ukraina - rowerowe opowieści

Miejskie Centrum Kultury przy Alei 3-go Maja w ubiegły piątek 23 listopada tętniło życiem. Oprócz wernisażu Przeglądu Sztuki Nieprofesjonalnej w Galerii Fotografii MCK odbywało się wspomnieniowe spotkanie podróżnicze "Po dachu Bieszczad".

O swojej ponad 400 -stu kilometrowej wyprawie w stronę Słowacji i Ukrainy opowiadali pasjonaci rowerów i przygód Paweł Jabłczyk - pomysłodawca, Grzegorz Górnisiewicz, Paweł Kulikiewicz i Stanisław Dunin - Borkowski. Spotkanie poprowadził Kamil Stelmasik. Podzielili się z licznie przybyłymi fanami wypraw rowerowych, dobrej fotografii i ciekawych opowieści, swoją przygodą, świetnymi zdjęciami i filmami. Barwna opowieść z humorystycznymi wątkami, o pięknie bieszczadzkich i ukraińskich krajobrazów, ludziach spotykanych po drodze, ale i problemach technicznych i wytrzymałościowych, ilustrowana profesjonalnymi pięknymi zdjęciami i filmem z ukraińską muzyką etniczną w tle. Oto jak streścili swoją opowieść:
"... 2x t-shirt, 2x spodenki, 5x majtki, 5x skarpetki, 1x podkoszulek długi rękaw, powerbanki, łatki i szprychy...

Samochody z bagażnikiem dachowym zostały w Cisnej, a my w czteroosobowej grupie pojechaliśmy rowerami ku przygodzie w stronę Słowacji i Ukrainy. Decyzja o wyjeździe zapadła prawie pół roku wcześniej, w listopadzie. Dlaczego Ukraina? Nie lubimy asfaltu, komercjalizacji, a czas zatrzymał się tam ćwierć wieku temu. Głównym celem wyprawy stał się ukraiński dach Bieszczad, Pikuj. Pewnym elementem była też podróż urokliwą Koleją Zakarpacką - porównywaną przez niektórych z alpejską.

Podczas tych 6 dni pokonaliśmy ponad 400 kilometrów poznając regionalne potrawy i wspaniałych ludzi, ich historie i obyczaje. Odwiedziliśmy wiele zakarpackich i bieszczadzkich wiosek, do których nie dochodzi asfalt. Wzbudzaliśmy niemałą sensację wśród ich mieszkańców.

Podczas wyprawy nie obyło się bez niespodzianek. Wejście na Pikuja okazało się trudniejsze niż zakładaliśmy i zmuszeni byliśmy czasami nieść obładowane rowery. Przed samym szczytem chmury wróżyły pogorszenie pogody i burze. Nocleg na szczycie wydawał się niemożliwy. Zdecydowaliśmy się zjechać licząc na to, że nadchodząca ciemność pozwoli nam dotrzeć do jakiegoś miejsca noclegowego...

W nocy szczyt rozświetlały bijące błyskawice trwającej tam burzy. Zjazd był dobrą decyzją.

10x baton, 3x żel energetyczny, 4x liofilizat, 3 litry wody i kuchenka gazowa. Następnym razem? Mniej zbędnych rzeczy, ale za to dalej i wyżej. W planach ciągle zielona Ukraina."

Wieczór Bajkowe Szlaki odbył się dzięki realizacji projektu "W ramach kultury", którego autorem był Sebastian Majewski ze Stowarzyszenia Ostrower. Projekt jest realizowany w ramach Budżetu Obywatelskiego 2018.

RAS


Drukuj