KSZO 1929 podsumował rundę

Zarząd Klubu Piłkarskiego KSZO 1929 Ostrowiec Św. spotkał się z przedstawicielami mediów oraz kibicami na konferencji poświęconej podsumowaniu rundy jesiennej w wykonaniu ostrowieckiego III-ligowca.

 

- Przed rozpoczęciem tego sezonu byliśmy pełni obaw. Kadra zespołu została w znacznym stopniu odmłodzona. Odeszło kilku doświadczonych zawodników, na których opierała się nasza gra w minionym sezonie. Paweł Czajkowski teraz doskonale radzi sobie w Bełchatowie, walcząc tam o awans do I ligi. Adrian Olszewski zastąpił dotychczasowego podstawowego bramkarza w Motorze Lublin. W swoich nowych zespołach doskonale radzą sobie też Tomek Persona, Dawid Kamiński i Łukasz Jamróz. Zastąpiliśmy ich w większości młodymi zawodnikami, którzy pierwsze III-ligowe szlify nabierali podczas tej rundy w KSZO. Cieszy mnie zwłaszcza postawa Mateusza Madeja i Piotrka Jedlikowskiego, którzy zdobyli po 4 bramki. Oczywiście pewnych błędów nie dało się uniknąć, bo to jest młodość i w wielu momentach też "gorąca głowa", ale ich występy należy ocenić bardzo pozytywnie - rozpoczął prezes KP KSZO 1929 Maciej Kozicki.

Na półmetku sezonu zespół KSZO plasuje się na 8 miejscu z 24 punktami na koncie. Złożyło się na to 6 zwycięstw, 6 remisów i 5 porażek.

- Naszym celem było ogrywanie tych młodych zawodników. Chcieliśmy spokojnie "przezimować" z nadziejami, by ta zdobycz punktowa rokowała na ewentualne możliwości w rundzie rewanżowej. Uważam, że to nam się udało osiągnąć, choć na pewno można było zdobyć nieco więcej punktów. W niektórych meczach zabrakło boiskowego cwaniactwa, zimnej krwi i konsekwencji. To jest jednak młoda drużyna, która na pewno będzie się rozwijała i grała lepiej. Wzmocniona być może 2-3 ogniwami jest w stanie zaprezentować się na wiosnę lepiej, zdobyć więcej punktów i uplasować się w ścisłej czołówce ligi - kontynuuje prezes Kozicki.

Tak krawiec kraje, jak mu materiału staje

Ostrowiecki klub nie należy do najbogatszych na III-ligowym podwórku. Budżet na rundę jesienną zamknął się w kwocie 390 tysięcy złotych. Blisko 70 procent to są środki pochodzące z gminy Ostrowiec Św. Na pozostałe 30 procent składają się środki pochodzące od Celsy, pozostałych sponsorów oraz z transferów, wpłat rodziców młodych zawodników, PZPN i wpływów z biletów.

- Jak rozmawiamy z prezesami innych klubów III-ligowych i mówimy im, jakim dysponujemy budżetem, to odpowiadają nam, że albo żartujemy, albo mamy coś nie tak z głową. Wycisnęliśmy z tego wszystko, co mogliśmy, a wynik, jaki osiągnęliśmy, można nazwać dużym sukcesem. Byliśmy i rozmawialiśmy u 90 procent ludzi biznesu w mieście. W 80 procentach odeszliśmy z przysłowiowym kwitkiem - mówi dyrektor sportowy KP KSZO 1929 Sebastian Mazur.

- W Ostrowcu Św. nie ma jeszcze okrzepniętego biznesu, który widziałby sens społecznego powołania do inwestowania poprzez sport. Inwestując w sport powodują nie tylko to, że ich pracownicy otrzymują wejściówki na mecze, ale też mają świadomość działania w imię dobra społecznego. Działają na tym terenie, zarabiają tu pieniądze, więc powinni wspierać również te wszystkie dziedziny, które przynoszą trochę radości ludziom. Brakuje nam trochę takiego spojrzenia ze strony biznesu. Liczymy na to, że to się zmieni - dodał Piotr Dasios, prezes KS KSZO, a obecnie wiceprezydent miasta.

Wsparcie samorządów na KP KSZO 1929 rozkładało się w minionej kadencji niewspółmiernie. Według danych przekazanych przez zarząd klubu gmina Ostrowiec Św. wsparła klub kwotami - 405 tysięcy w 2015 roku, 505 tysięcy w 2016, 535 tysięcy w 2017 i 720 tysięcy w 2018. Powiat ostrowiecki w analogicznym okresie przekazał na klub odpowiednio 20 tysięcy, 120 tysięcy, 90 tysięcy i 80 tysięcy złotych.

- Należy stworzyć system wspierania klubów. Prezesi klubów muszą z góry wiedzieć, jakim budżetem będę dysponować, na jakie wsparcie liczyć. Nie może być tak, że przychodzi starosta, który lubi piłkę i będzie ją wspierał, a za dwa tygodnie nie będzie lubił prezesa jednego czy drugiego i cofnie wsparcie dla sportu. Niech to będzie przykładowo 100 tysięcy z powiatu, ale gwarantowane i wtedy prezesi wiedzą, jakim wsparciem dysponują, a resztę uzupełniają pieniędzmi od drobnych sponsorów. Muszą być konkursy ogłaszane od początku roku. Samorząd musi określić, ile jest w stanie pomóc - proponuje wiceprezes KS KSZO, a obecnie też członek Zarządu Powiatu Ostrowieckiego Łukasz Dybiec.

Prezes Maciej Kozicki deklaruje, że priorytetem dla niego jest bezpieczeństwo finansowe klubu. Tak jak kibice chciałby skutecznie włączyć się do walki o awans w roku 90-lecia klubu, ale nie za wszelką cenę...

- Przejmując KSZO 1929 Ostrowiec Św. w 2015 roku, postawiliśmy sobie za cel przede wszystkim, by nie zadłużać klubu, by prowadzić go pod względem ekonomicznym jak najbardziej prawidłowo. To nam się na szczęście do tej pory udaje robić. Dopiero w drugiej kolejności możemy mówić o celach sportowych, bo tak krawiec kraje, jak mu materiału staje. Mamilibyśmy ludzi, obiecując w tym momencie walkę o awans. Budowanie drużyny piłkarskiej opiera się nie tylko na przywiązaniu do tradycji i barw klubowych, ale również na pieniądzach. Robimy wszystko, by tych zawodników u nas zatrzymać. Przy takich możliwościach finansowych, jakie mamy obecnie, nie jesteśmy zatrzymać zawodnika, którego chce czołowa drużyna II ligi czy też zespół z I ligi. Nie jesteśmy w stanie z nimi konkurować. Myślimy nad stworzeniem polityki długofalowej, staramy się to wdrażać, tylko w tym momencie nie stać nas na podpisywanie kilkuletnich kontraktów z zawodnikami, tak jak to wygląda w profesjonalnych klubach. Staramy się to robić na miarę naszych możliwości finansowych i uważam, że robimy to dobrze. Ja też chciałbym walczyć o II ligę, bo uważam, że stać nas na to zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym. Brakuje po prostu pieniędzy. Mam wielki szacunek dla naszych zawodników, bo większość z nich zgodziła się grać w KSZO za naprawdę skromne pieniądze. Uprawiamy tu trochę taką partyzantkę. Być może tego nie widać, ale borykamy się od 10 do 10 każdego miesiąca, by dopiąć pewne zobowiązania, żeby pensje były na czas - mówi Maciej Kozicki.

- Ze względów oszczędnościowych w rundzie jesiennej na stadionie KSZO jako imprezy masowe odbyły się tylko 3 mecze. Te spotkania zapełniły trybuny na poziomie, którego nie musimy się wstydzić, nawet w porównaniu do klubów II czy I ligi. 1400 kibiców na meczu z Hutnikiem Kraków czy około 1200 osób na meczu ze Stalą Rzeszów to dobre wyniki. Wiemy jednak, że naszych kibiców stać na więcej. Pamiętamy jeszcze dobrze mecz z Motorem Lublin, który rozgrywaliśmy półtora roku i był to mecz o stawkę. Pamiętamy mecz w ramach Pucharu Polski z Arką Gdynia, który obejrzało praktycznie 4000 kibiców, a więc komplet, na jaki mogliśmy sobie wtedy pozwolić. Życzylibyśmy sobie takiej publiczności na każdym meczu i to się da zrobić. Tylko po pierwsze musi być wynik i drużyna, która będzie grała o jak najwyższe cele, a po drugie musi być atmosfera, która myślę, że jest dobra wokół piłki nożnej w Ostrowcu Św. Powiedzieliśmy sobie, że w KSZO mają grać zawodnicy, dla których nie jest to kolejny przystanek w karierze, ale którzy są z tym klubem związani. Staramy się taką właśnie politykę kadrową prowadzić. Czasami te cechy wolicjonalne, ambicja, wola walki mogą przysłonić pewne niedoskonałości techniczne. I mogę obiecać kibicom, że na wiosnę będziemy walczyć w każdym meczu, od 1 do 90 minuty i damy im jeszcze sporo radości - dodaje prezes Kozicki.

Jest szansa, że w przerwie zimowej do zespołu KSZO dołączy kilku piłkarzy, którzy będą realnym wzmocnieniem ostrowieckiego III-ligowca.

- Na pewno drużyna zostanie wzmocniona w przerwie zimowej 3 lub 4 transferami. Będziemy chcieli, by ci zawodnicy stanowili wartość dodaną do tego zespołu - deklaruje Sebastian Mazur.

J. Słodkiewicz


Drukuj